Mazurska opowieść

Ach Mazury. Ponad 1000 kilometrów drogą przez Szczytno.
Wybraliśmy się na wesele Lilki i Adriana - wielkie dzięki za zaproszenie. Zakręcony czas i zakręcone wesele. Udało nam się nawet dotrzeć na imprezkę ska do olsztyńskiego Mołotowa, więc parkiet był zdecydowanie nasz :)
Tym razem nie robiłam zdjęć, bo skoncentrowałam się na mazurskim powietrzu, zabawie i relaksie.
Całość fotek Wojtka znajdziecie TU
A Młodej Parze życzymy wspaniałych przygód małżeńskich , katarsko-australijskich :)









2 komentarze:

aszke pisze...

A gdzie Twoja sukienka, Moni?

Moni pisze...

a doszła w końcu ale miałam nastrój na Bench stajla, bo za zimno było :)